Zmierzch świata mechaniki

„Niekiedy zwykła muterka od śruby stanowi szczyt doskonałości formy. Niektóre maszyny są czerwone jak papryka, inne masywne i szare, jedne lśnią od mosiądzu, drugie są czarne i wspaniałe niby nagrobek. (…) większość tych cudów kreci się, huczy, obraca naoliwionymi trybami, kłapie stalowymi szczękami, poci się tłusto i błyszczy mosiądzem. Oto mit stulecia metalu. Jedyna doskonałość, jaką osiągnęła nowoczesna cywilizacja, to mechanika.”

Karel Čapek, Listy z Anglii.

Akurat zegarkowa mechanika trzyma się dobrze w swojej niszy

Deska rozdzielcza 1992

Deska rozdzielcza 2018

Zazdroszczę błyskotliwemu czeskiemu prozaikowi, że zwiedzał Wystawę Imperium Brytyjskiego w 1924 r. Wartości maszyn nie mierzę jedynie tym, jak są użyteczne. W klasycznej maszynie do szycia Singer widzę dzieło mechaniki, które wzbudza tym większą satysfakcję, jeśli rozumieć jej konstrukcję i sposób działania. Podziwiam maszynę do pisania Hermes, jej przemyślaną ergonomię, amfiteatr czcionek, regulację siły uderzenia i czerwoną taśmę marginesu przesuwaną wewnątrz stalowego docisku. Lubię rozumieć pracę dźwigienek, popychaczy, krzywek i koników, wodzików i cięgien, zębatek i sprężyn, satelitów i mimośrodów, panewek i łożysk. Działająca maszyna pociąga mnie swą organizacją, hierarchią, logiką, skończonością i eliminacją zbędnego. Jest niczym orkiestra symfoniczna. Parowóz na torach bywa Uwerturą „Egmont” Beethovena, a tykający zegarek klawesynową miniaturą Rameau.

Kto dziś pamięta potrzebną siłę i odgłos naciśnięcia klawisza?

Od low tech do digital

Wiem jednak, że wiek mechaniki przemija. Wiele zegarków nie posiada już sprężynowego serca i straciło swe tętno – srebrzyste cykanie odmierzające świat. Ich wskazówki zasilane baterią suną w posępnym milczeniu. Z lustrzanek zniknął naciąg, owa odwodzona prawym kciukiem dźwigienka, która przesuwała kliszę o kadr, wydając przy tym niezapomniany zgrzytoszmeroszelest. Odgłos szczelinowej migawki tak był miły dla ucha, że – sztucznie odtwarzany – powraca przy robieniu zdjęć smartfonem. W organach Hammonda wirował głośnik Leslie, a w Mellotronie wciśnięty klawisz wprawiał w bieg taśmę z zapisanym dźwiękiem orkiestrowym. Magnetofony szpulowe więcej miały mechaniki niż późniejsze kasetowe, w odtwarzaczach CD znów jej ubyło, w plikach cyfrowych nie ma jej wcale. Nie żal mi akurat kaset C-90 ani szaf grających. Ręcznego składu w drukarniach ani mechanicznych kas na korbkę, których dźwięk przetrwa w Money Pink Floyd. A nawet aparatów zapłonowych z kopułką i palcem rozdzielacza, zastąpionych przez zapłony elektroniczne na cewkach wysokiego napięcia. Ale żal mi mechanicznych wskazówek, które pięły się po cyferblatach prędkościomierzy i obrotomierzy, dużych, misternych Jaegerów, dziś coraz częściej zastępowanych tanim wyświetlaczem.

Troja upada dzisiaj

Lubię pojęcie „koń mechaniczny”; ma w sobie magię, nawet poezję. W starym dębie od pnia odchodzą konary, mniejsze gałązki, a na obrzeżach tej hierarchii poruszają się na wietrze liście. Mechaniczny koń odwraca naturę na wspak. Wbrew podpowiedziom wyobraźni, fizyka sił sprawia, że to od drobnych grzybków zaworów, od elektrod świecy płyną siły na coraz grubsze części: pchają tłoki, mielą korbowodami, wirują kołami przeciwwagi i obracają pień – potężny wał korbowy. Tylko jak długo jeszcze? W garażu klubowym stoi już inny koń – trojański, z literą T w logo, ogołocony z gorejącej mechaniki silnika. Odporny na wszelką krytykę, jest bowiem nowoczesny, skuteczny, precyzyjny, przyjazny nowym modom i obyczajom. Nawet inteligentny – powie ktoś – choć to jedno z bardziej nadużywanych dzisiaj pojęć: tyle już dookoła „inteligentnych” lodówek, mikserów, nawet butów. Cóż, nikt jeszcze nie zatrzymał czasów. Ja też ich nie zatrzymam; po prostu kończy się mój czas. W świecie, jaki poznałem, mówiło się „głupi jak but”, a gdy przejeżdżał dobry samochód, ucho rozróżniało akustyczny ścieg czwórki od widlastej szóstki lub musujące brzmienie boksera.

Widlasta szóstka Alfa Romeo – jeden z piękniejszych silników w historii

Silnik 1992

Silnik 2012

Jakie to dziś romantyczne…

Powrót

Zmierzch świata mechaniki