Polskie dzieło

Nasz nowy Aston Martin Vanquish S Ultimate to rzemiosło na najwyższym poziomie. Aluminiowa konstrukcja, piękne nadwozie z włókna węglowego, no i wisienka na torcie – silnik. Kto tworzy takie arcydzieła?

Aston Martin Vanquish S Ultimate nawet pod maską wygląda świetnie

Przedstawiamy Aston Martina Vanquish S Ultimate, czyli najnowszy nabytek w naszej flocie. To limitowana edycja – 1 z 175 egzemplarzy stworzonych na pożegnanie modelu. Vanquish stanowi szczytowe rozwinięcie konstrukcji, na bazie której budowano wcześniej DB9 i DBS. Zamyka ważny etap w historii marki Aston Martin. Edycję Ultimate odróżnia unikalne, wielowarstwowe malowanie, wnętrze wykończone prasowanym karbonem i detale zewnętrzne z wyeksponowanym włóknem węglowym. Zbudowanie takiego auta to ręczny proces z pomocą technologii na najwyższym poziomie. Formowanie z karbonu tylnej klapy zespolonej ze spoilerem trwa dwa dni. Produkcja całego samochodu zajmuje ponad 200 roboczogodzin.

Nadwozie wykonano w całości z karbonu, a na wielu elementach wyeksponowano odkryte włókno węglowe

Serce auta stanowi wolnossące, 6-litrowe V12. Przenosi na tylne koła potężną moc 603 koni mechanicznych. Jazda odbywa się w akompaniamencie wspaniałych dźwięków – od basowego bulgotu po wściekły ryk. Równie szlachetny dźwięk usłyszymy chyba dopiero od chórów anielskich. Silnik jest wykonany w całości z aluminium i składany ręcznie. Kto tworzy takie arcydzieła? Pod maską znajduje się tabliczka z nazwiskiem osoby odpowiedzialnej za złożenie danej jednostki.

Tabliczka z nazwiskiem zdradza, komu zawdzięczamy wspaniały silnik

Nasz egzemplarz został poddany finalnej inspekcji przez Polkę, Panią Małgorzatę Sołtycz. Miło odkryć polski akcent w samochodzie tej klasy. Szczególnie, że na historię marki Aston Martin mieli już w przeszłości wpływ Polacy.

Pierwszym z nich był potomek polskich szlachciców, hrabia Louis Zborowski. Odziedziczył fortunę w młodym wieku i skupił się na karierze kierowcy wyścigowego. Jako ogromny miłośnik wyścigów samochodowych wsparł firmę swoim kapitałem w 1920 roku, gdy znalazła się w kłopotach finansowych. Aston Martin budował auta specjalnie dla Zborowskiego, a ten startował nimi z sukcesami w GP Hiszpanii, GP Francji i zawodach w Wielkiej Brytanii. Dalsze sukcesy uniemożliwiła przedwczesna śmierć hrabiego – zginął w GP Włoch na torze Monza za kierownicą Mercedesa. Jednak gdyby nie ten ekscentryczny arystokrata, kultowa dziś marka przestałaby istnieć po zaledwie pięciu latach działalności.

Misterne przeszycia skóry to także ręczna robota

Jeszcze większy wpływ na historię marki Aston Martin miał inny Polak – Tadek Marek. Inżynier, konstruktor i kierowca rajdowy (zwycięzca Rajdu Polski) wyemigrował z Krakowa do Anglii po wybuchu II wojny światowej. Swoje techniczne wykształcenie wykorzystał najpierw do walki, biorąc udział w pracach konstrukcyjnych brytyjskiego czołgu Centurion. Po wojnie wrócił do tego co kochał, czyli samochodów. Zaczął pracować dla Aston Martina – uznanego, lecz niewielkiego producenta samochodów sportowych. Dopiero z początkiem lat 50. za sprawą serii modeli DB1 i DB2 wyrośli na godnego konkurenta włoskich aut sportowych. Produkowali szybkie i luksusowe coupé, które odnosiły sukcesy nawet w Le Mans. W takich warunkach Tadek Marek stworzył świetny, 6-cylindrowy silnik. Napędzał on legendarne modele DB4, DB5 (samochód Bonda) oraz DB6 i pozostawał w produkcji aż do 1973 roku. Jego dziełem było również V8 stosowane w następnych modelach Vantage oraz Virage, stanowiących rdzeń oferty Aston Martina pod koniec XX wieku. Większość samochodów Aston Martin z drugiej połowy dwudziestego wieku było napędzanych silnikami zaprojektowanymi przez Polaka.

Aston Martin to od zawsze motoryzacja najwyższej klasy

Tadek Marek to wspaniała, a mało znana postać. Trudno znaleźć drugiego Polaka, który miał tak duży wpływ na motoryzację najwyższej klasy. Warto z tego powodu wesprzeć inicjatywę filmu „Stalowe serce”, opowiadającego tę historię: https://www.facebook.com/steelheartfilm/

Pani Małgorzata świetnie sprawdziła nasze V12. Samochód rozkochuje w sobie wszystkich kierowców dźwiękiem i mocą. Patriotyczna duma dodatkowo zwiększa przyjemność z jazdy.

Powrót

Polskie dzieło