SUPER HIPER

Z ludzką, a już zwłaszcza męską naturą jest tak, że im coś rzadsze, droższe, mniej praktyczne i bardziej niedostępne, tym większe pożądanie budzi. Tak jest np. z dziełami sztuki, kobietami czy samochodami.

Bugatti Chiron – król obecnych hipersamochodów

Niby nic odkrywczego, ale świat motoryzacji musiał to skategoryzować. Przez kilka dekad radził sobie jednym określeniem – supersamochody. Ale wraz z pojawieniem się Bugatti Veyrona przestało ono wystarczać. Powstało nowe pojęcie – hipersamochody. To supersamochody wśród supersamochodów. Szansa, że spotkasz jakiś na ulicy, jest mniej więcej porównywalna z tym, że wpadnie na ciebie pod domem Adriana Lima z Mona Lisą pod pachą.

McLaren F1

McLaren F1 – król hipersamochodów do czasu Veyrona

Trudno jednoznacznie stwierdzić, które modele należą do tej najwęższej elity. Niektóre limitowane Ferrari – Enzo, F50 i F40 raczej tak, ale już 599 GTO nie, bo jest za bardzo zbliżone do zwykłego 599. Pagani Zonda i jej następca Huayra – zdecydowanie tak, choćby z racji produkcji tylko kilkudziesięciu egzemplarzy rocznie. Lamborghini raczej nie; ewentualnie Reventón, choć głównie ze względu na abstrakcyjną cenę bez żadnego uzasadnienia. Niewątpliwie Carrera GT, które pomimo dość pospolitego rodowodu jest – podobnie jak dwie dekady wcześniej 959 – modelem na tyle specjalnym i odbiegającym od „masowej” oferty Porsche, że spełnia to nieostre kryterium. Aston One-77 – tak. Z dawnych mistrzów – McLaren F1 i Jaguar XJ220. Dołożyć tu można jeszcze szwedzkie wynalazki Koenigsegga. No i oczywiście niekwestionowani władcy: do niedawna Veyron, obecnie Chiron. I to by w zasadzie było na tyle.

Aston Martin One-77

Jak zdefiniować hipersamochody?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Takie auto musi pochodzić od „prawdziwego”, w miarę dużego, renomowanego producenta (odpadają więc wszystkie Caparo, Gumperty, Ultimy itd.). Z drugiej strony, musi być unikalne; produkcja ponad tysiąca sztuk mocno utrudnia wejście do tej kategorii. No i najważniejsze – musi być „wyczesane w kosmos”, tzn. wszystko w nim musi być naj. Technika, stylistyka, osiągi i przede wszystkim cena i koszty związane z użytkowaniem (sprawdź np. cenę opon do Chirona i częstotliwość ich wymiany). W efekcie są to auta bardziej do posiadania niż jeżdżenia. W codziennej eksploatacji tracą sens nie tylko z powodu kosztów, ale przede wszystkim ze względu na samą swą istotę. Haute couture nie nosi się na co dzień ani nawet od święta. Miejsce tych kreacji jest w kolorowych magazynach i na pokazach, nie ulicach.

Pagani Huayra

Hipersamochody mają jednak jedno praktyczne zastosowanie – służą jako bodziec rozwojowy dla supersamochodów. Ambicją „zwykłych” supersamochodów jest dorównywanie swym droższym kolegom i robią to bardzo szybko. Niegdyś niewyobrażalne moce drzemiące pod maskami hipersamochodów osiągane są dziś przez salonowe modele (produkowane do 1992 roku F40 miało 480 KM; debiutujące 12 lat później F430 już 490 KM). Carrera GT przyspieszała do setki w 3,8 s. a do 160 km/h w 7,6 s. Obecne 911 Turbo jest wyraźnie szybsze – setkę osiąga w 3,4 s., a 160 kmh w 7,3 s. A przy tym supersamochody są w pełni użyteczne – nadają się do jazdy w realnym świecie. Bardzo szybkiej jazdy.

Powrót

SUPER HIPER