Drapieżnik, tygrys, kapsaicyna!

Jak tytuł w książce, nazwa modelu auta niesie skojarzenia, zapowiedzi i zachęca – lub nie. Jedne nazwy sięgają w głąb tradycji, odsyłają do ciekawych historii, inne to tylko chwytliwy dźwięk.

Porsche Boxster S z floty Supercar Club Poland

Porsche Boxster. Czyli? To akurat proste. Jego nazwa łączy dwa fakty: silnik bokser i nadwozie roadster. Co do idei, prawzorem Boxstera wśród modeli tej marki było Porsche 550 Spyder, wyposażone w umieszczony centralnie silnik bokser w sportowym, odkrytym nadwoziu. Oczywiście, różnice są zasadnicze. Boxster rozpieszcza komfortem. Spyder, skonstruowany przed połową lat 50. specjalnie do użytku wyczynowego, w ruchu publicznym pojawiał się raczej przy okazji, w drodze na start. Był głośny, surowy, lekki, a przecież występował też w radykalnie odciążonej i zaostrzonej wersji RS – skrót ten oznaczał Rennsport, odpowiednik włoskiego Corsa.

Na trasie Targa Florio, 5 maja 1963. Porsche 718 RS 61 Joakima Bonnier

W nazwach dwóch niedawnych modeli Porsche użyło wyraźnych zapożyczeń z własnej historii. Sięgnęło do Porsche 718 z 1957 r., następcy 550, który odnosił większe sukcesy sportowe. Tymczasem krewniak Boxstera, Cayman, wywodzi swą nazwę z zupełnie innych źródeł. Tu robi się barwniej, mniej technicznie. Wkraczamy w świat fauny, w sferę skojarzeń ze zwinnym, groźnym drapieżnikiem. Stąd już blisko do nazwy Macan – tygrys w języku indonezyjskim. Także ona sugeruje siłę, dynamikę, charyzmę nie pozbawioną groźby, a przy tym, co równie istotne, dobrze brzmi w wielu językach.

Jednak Porsche Cayman ma drugi kontekst. Pierwszą sylabą nawiązuje brzmieniowo do wcześniejszej nazwy Cayenne. Ta, choć ze świata (kulinarnie pojmowanej) flory, a nie fauny, też jest wyrazista. Naprowadza myśl na coś pikantnego, ostrego, pobudzającego. To nie wszystko. Natrafiamy w tym miejscu na cały wątek znaczeniowy w nazewnictwie modeli Porsche. I Cayman, i Cayenne mają źródła w Ameryce Łacińskiej, a do tego zaczynają się na „Ca”. Jak co? Jak Carrera!

V Carrera Panamericana, 1954. Phil Hill i Ritchie Ginther na Ferrari 375 MM

Wszystko to wzięło się oczywiście od długodystansowego wyścigu drogowego, organizowanego w Meksyku w latach 1950-54. Nosił on nazwę Carrera Panamericana (jak widać, Porsche nie zmarnowało też drugiego członu tej nazwy: użyło jej dla modelu Panamera). Wyścig ten stanowił jakby zaoceaniczny odpowiednik Mille Miglia i Targa Florio, był jednak, po pierwsze, dłuższy, cięższy i bardziej niebezpieczny od nich, a po drugie, podzielony na etapy. Istotne jest to, że ściągał czołówkę ówczesnych zawodników z Europy, a także kierowców z USA, przez co zyskiwał wymiar i renomę światową.

Carrera Panamericana 1952. Karl Kling, Hans Klenk i ich Mercedes 300 SL (W194)

Rozgrywano go na całej długości Meksyku, od granicy amerykańskiej do gwatemalskiej, częściowo po świeżo ukończonych fragmentach Drogi Panamerykańskiej, mającej przemierzać oba kontynenty Nowego Świata. W pierwszej edycji Carrera Panamericana kontyngent europejski był skromny; przeważali Amerykanie. W następnych zmieniło się to radykalnie. Auta z Detroit, wytrzymałe, ale duże i ciężkie, stabilne jedynie na prostej drodze, nie dorównywały samochodom sportowym z Włoch i Niemiec. I właśnie rywalizacja maszyn i kierowców z tych dwóch krajów zdominowała pozostałe edycje wyścigu. Odzwierciedlało to ówczesną sytuację w wyścigach europejskich, z tym że w tych ostatnich liczyli się także Anglicy. W Meksyku zwyciężali Piero Taruffi, Umberto Maglioli, Karl Kling i argentyński arcymistrz Juan Manuel Fangio.

IV Carrera Panamericana. Juan Manuel Fangio na Lancii D24, listopad 1953

Nazwami Carrera i Panamera Porsche upamiętniło miejsca 1-2, które zajęli Hans Herrmann i Jaroslav Juhan na Porsche 550 Spyder w edycji 1954 (ostatniej), w klasie do 1500 cm3. Co do nazwy Carrera, marka ze Stuttgartu stosowała ją już w latach uczestnictwa w wyścigu. Natomiast warto nie dać się zwieść tej nazewniczej modzie. Otóż samochody Porsche nigdy nie wygrały tam w klasyfikacji generalnej. Na pytanie: „z jaką marką kojarzy się nazwa wyścigu Carrera Panamericana?” sonda uliczna zgodnie odpowie: z Porsche. To jednak nie zmienia faktów. Zwycięzcami poszczególnych edycji były Oldsmobile (1950), Ferrari (1951), Mercedes-Benz (1952), Lancia (1953) i ponownie Ferrari (1954).

Umberto Maglioli na Ferrari 375 Plus – zwycięzca ostatniej, V edycji Carrera Panamericana w listopadzie 1954

Powrót

Drapieżnik, tygrys, kapsaicyna!