GT Katalonia 2019

Wyprawa Gran Turismo Katalonia dobiegła końca! 14 Klubowiczów przejechało w sumie blisko 1200 kilometrów, a wszystkie auta bezproblemowo dojechały do mety. Naszą kolorową kawalkadę tworzyły: Lamborghini Huracan, Ferrari F12 i 488 Spider, Mercedes-AMG GT C, Audi R8 Spyder i TT-RS, Porsche 911 Turbo S oraz Alfa Romeo 4C. Nim opadnie kurz przedstawiamy Wam nasze wrażenia z podróży dzień po dniu!

8 aut i ponad 4000 koni mechanicznych – typowo klubowe statystyki

Dzień I

Niedługo po lądowaniu w Barcelonie rozlosowaliśmy kluczyki i wsiedliśmy za kierownice naszych aut.

Wzbudzając niemałe zainteresowanie ruszyliśmy przez miejskie arterie na północny wschód, by uwolnić się od zgiełku metropolii. Jadąc niespiesznym tempem wzdłuż morza, dotarliśmy przed zachodem słońca do spokojnych, rybackich wiosek. Kolacja typu livecooking z kucharzem dawniej pracującym na kutrach pokazała nam, dlaczego region ten słynie z wybitnych owoców morza.

Noc spędziliśmy w wiejskiej rezydencji z widokiem na malownicze pagórki przecięte drogami, którymi od rana wyruszyliśmy dalej.

W czasie wyprawy skupiamy się na dobrej, technicznej jeździe, ale zdarza nam się też pobawić

Dzień II

Piękny poranek przywitał nas odległą panoramą Pirenejów, które zamierzamy w najbliższych dniach wypełnić rykiem silników.

Jadąc szlakiem miejsc, które inspirowały Picasso i Daliego wjechaliśmy na chwilę do Francji – choćby dlatego, że prowadzi do niej bajeczna górska droga. Raptem okazało się, że im mniejsze auto, tym większy apetyt załogi na szybką jazdę.

Wieczorem powróciliśmy do Katalonii, by zobaczyć jak łańcuch Pirenejów wpada do morza i jaki kolor ma ono w małych, skalistych zatoczkach zwanych calas.

Nocleg w masywnym zamczysku przypomniał nam imperialne czasy Hiszpanii.

Dzień III

Kryzys dnia trzeciego? Nie w tym przypadku.

By zgłodnieć przed lunchem wybraliśmy się do Girony. Spacer po zabytkowej starówce zaskoczył nas silnymi dążeniami niepodległościowymi Katalonii, widocznymi tu mocniej, niż gdziekolwiek dotąd. Przez górski masyw wyruszyliśmy w stronę Barcelony, biorąc za cel pewien tor wyścigowy.

Poznaliśmy legendarny tor od kuchni, po czym przejechaliśmy na nim 5 kółek

A dokładniej legendarny tor F1, Circuit de Barcelona-Catalunya. Zapoznaliśmy się z tajnikami obiektu, po czym przejechaliśmy 5 okrążeń grupą naszych supersamochodów. I choć nikt nie jechał na czas, to poziom emocji sięgnął maksimum.

Sytuacja jak w F1 – Ferrari miesza się z Mercedesem

Dzień IV

Poprzedniego wieczoru zaznaliśmy nocnego życia Barcelony, więc rano dłużej niż zwykle wylegiwaliśmy się w łóżkach. Nie mogliśmy narzekać na widok z okna. “Hotel W Barcelona” zwany ze względu na swoją formę żaglem, góruje nad miastem i jest jedną z jego wizytówek.

Wyjazd z garażu, gdy słońce jest już wysoko to nie grzech – ważniejsza jest koncentracja

Wsiedliśmy za kierownice dopiero po lunchu i opuściliśmy miasto obierając za cel zawieszony na skałach klasztor Montserrat. Wspinaczka po górskich serpentynach wśród masywnych, postrzępionych szczytów to idealna droga dla szybkich aut bez dachu.

Równie fantastyczna droga powrotna zaprowadziła nas tysiącem zakrętów do hotelu w regionie słynącym z renomowanych win Cava

Górskie wspinaczki faworyzują małe i lekkie auta

Dzień V

Nasz wyjątkowy nocleg zasługuje na akapit. Hotel znajdował się na terenie winnicy, a jego architektura miała mnóstwo nawiązań do butelek, beczek, musujących bąbelków i sztuki winiarskiej. Mimo tego, nie spaliśmy (leżakowaliśmy 😉) w beczkach, a w całkowitym luksusie.

Katalonia to region winiarski i nie mogliśmy pominąć tego faktu tworząc plan wyprawy

Wina nie uderzyły nam do głowy, bo wiedzieliśmy, że przed nami dzień pełen jazdy. Główną jego część spędziliśmy na eksploracji gładkich, pustych i przede wszystkim krętych asfaltów, które raz do roku zmieniają się w odcinki specjalne za sprawą Rajdu Hiszpanii o randze WRC. Miejscowi nazywają go oczywiście Rajdem Katalonii. My ze względu na widoki polecamy odcinki wokół majestatycznych klifów.

Auta nie wykazywały zmęczenia po ciężkim dniu, a opony Continental zapewniły nam doskonałą przyczepność i pewność nawet w miejscach, gdzie Hiszpanie oszczędzili na barierkach.

Górskie serpentyny, gładki asfalt i supersamochody – idealne połączenie

Dzień VI

Poranny deszczyk nie popsuł naszego mniemania o śródziemnomorskim klimacie. To doskonałe warunki, by cieszyć się supersamochodami. Kolorowa kawalkada po raz pierwszy ruszyła w drogę nie otwierając dachów.

Po zwiedzaniu miejsca zwanego katedrą wina, pożegnaliśmy katalońskie wzniesienia i doliną Ebro dojechaliśmy do nadmorskiej autostrady w stronę Barcelony. Tam nie było już śladu wcześniejszych chmur i mogliśmy napawać się dźwiękiem silników (szczególnie w tunelach) z otwartym dachem lub szybami.

Lunchem na brzegu morza zakończyliśmy wyprawę. Na auta czekała laweta, a na uczestników transport na lotnisko. „Wielka Podróż” dobiegła końca, ale chętnie wrócimy w wiele spośród tych miejsc.

Opony Continental dały nam potężne pokłady przyczepności

Podsumowanie

Katalonia okazała się doskonałym kierunkiem, by cieszyć się jazdą supersamochodami. Połączenie krajobrazów, dróg, pogody i kuchni niewątpliwie uczyniło z tej wyprawy Gran Turismo.

Odwiedziliśmy tor F1 i odcinki specjalne rajdu WRC. Nie ominęliśmy najciekawszych zabytków, wybitnych restauracji oraz koneserskich hoteli. Jak widzicie po naszej relacji, spędzaliśmy czas naprawdę intensywnie, by w pełni poczuć klimat pięknej i niezależnej Katalonii. Klubowe auta nie zawiodły i dały uczestnikom wyprawy mnóstwo przyjemności z jazdy. Coroczne Gran Turismo najciekawszymi drogami Europy są wizytówką Klubu od jego początku. To esencja korzystania z życia i członkostwa w Supercar Club Poland.

Specjalne podziękowania dla Continental Polska. Wszystkie auta przejechały trasę korzystając z ogumienia tej marki. Dzięki świetnym oponom przemierzyliśmy bezpiecznie prawie 1200 kilometrów. Zdecydowanie sprawdzają się w autach o wysokich osiągach. Razem odkryliśmy nowe pokłady przyczepności.

 

Do zobaczenia na przyszłorocznym Gran Turismo!

 

Foto: Piotr Kaczor (@kaczy__)

Powrót

GT Katalonia 2019